Mieczysław  Pajewski
Brian J. Ford, Time to put Darwin back in his box, Boz magazine October 1998, vol. 54, No. 9

"Darwinizm nagle osiągnął status religii" — zaczyna swój esej Brian J. Ford, popularyzator nauki, ale mający publikacje także w renomowanych czasopismach naukowych typu Science i Nature. — "Jeśli nie jesteś zaprzysięgłym darwinistą, to możesz znaleźć się w niebezpieczeństwie i być uznany za niewierzącego". Według Forda teoria ewolucji nie była niczym nowym nawet w czasach Darwina. Nie była to też idea Darwina. Słowo "ewolucja" w pięciu pierwszych wydaniach jego głównej książki O powstawaniu gatunków nawet nie występuje. O rozwoju życia od prostych do bardziej złożonych form mówili już starożytni Grecy, a w postaci teorii naukowej przedstawił tę ideę francuski przyrodnik Buffon sto lat przed Darwinem. O przetrwaniu najbardziej stosownego pisał jego dziadek, Erazm Darwin, w książce Zoonomia z 1794 roku. Karol Darwin przyznał, że czytał dzieło swego dziadka, ale miało ono nie wywrzeć na niego żadnego wpływu. Ford komentuje to sarkastycznie: "Jeśli w to uwierzycie, to uwierzycie we wszystko".

Przypomina następnie, że teorię ewolucji opublikowano w postaci książkowej w 1831 roku. Książka nosiła tytuł Naval Timber and Arboriculture, a jej autor, hodowca drzew Patrick Matthew, umieścił w niej fragment o doborze naturalnym. Przedstawił go bardzo jasno: "Istnieje uniwersalne prawo przyrody, które dąży do utrzymania każdego rozmnażającego się organizmu w postaci najlepiej dopasowanej do swoich warunków". I tak kontynuował: "Organizmy, które nie posiadają wymaganej siły, szybkości, twardości czy sprytu giną przedwcześnie nie wydając potomstwa (...), a ich miejsce zajmują organizmy doskonalsze z jego własnego rodzaju". Nie można przypuścić, by Darwin nie słyszał o tej książce, gdyż przyznał, że Matthew wyprzedził o wiele lat wyjaśnienie, jakie on sam zaofiarował pod nazwą doboru naturalnego. Dodał też obietnicę, że jeśli jego książka O powstawaniu gatunków zostanie wznowiona, doda odpowiednią notkę. Obietnicę tę jednak złamał.

Ford dodał, że książka Matthew miała wpływ na ówczesne społeczeństwo, gdyż została wykluczona z wielu bibliotek. Patrząc z tego punktu widzenia Darwin upowszechniał już popularną myśl. Ford popiera to twierdzenie zdaniem, jakie znajduje się we Wstępie do innej książki Darwina O pochodzeniu człowieka: "Wniosek, że człowiek tak jak inne gatunki jest potomkiem jakiejś dawnej niższej i wymarłej formy, nie jest bynajmniej nowy" [PWRiL, Warszawa 1959, s. 2-3].

Nie kwestionuję tezy Forda, że Darwin upowszechniał już popularną w jego czasach myśl, jednak nie mogę się zgodzić, by powyższy cytat ze Wstępu do O pochodzeniu człowieka był dobrym argumentem. Darwin bowiem wymienia dalej szereg uczonych, w tym nie tylko poprzedników, ale i takich, którzy pisali w okresie między ukazaniem się O powstawaniu gatunków (1859) i ukazaniem się O pochodzeniu człowieka (1871).

Ford przypomina, że teorię doboru naturalnego Francisa Matthew rozwinął Alfred Russel Wallace w artykule "On the Tendency of Varieties to Depart Indefinitely from the Original Type" (O tendencji odmian do nieograniczonego odchylania się od początkowego typu), a słynna prezentacja w Towarzystwie Linneuszowskim w 1858 roku dotyczyła prac obu uczonych, Wallace'a i Darwina.

Nauka tworzy mity, twierdzi Ford, a fakt ten tłumaczy psychoanalitycznie: w tym, co obecnie robią, ateistycznym uczonym przypomina się dzieciństwo, w trakcie którego słyszeli o Bogu i jego aktywności. Felieton Forda kończy się następującą uwagą: "Mit darwinizmu stał się nową religią. Uwierz w nią, a będziesz zaakceptowany; spróbuj się jej przeciwstawić, a czeka cię ostracyzm. Dzisiaj karą może być utrata wiarygodności raczej niż utrata głowy, ale nadal jest to ta sama dawna inkwizycja".

(Dziękuję ks. prof. Piotrowi Lenartowiczowi SJ za zwrócenie mojej uwagi na ten tekst.)

Mieczysław  Pajewski

Przypisy

Źródło: Na Początku... listopad-grudzień 2001, nr 11-12A (148-149), s. 379-381.



HOME

Artykuły

© 1997-2003 Polskie Towarzystwo Kreacjonistyczne (http://creationism.org.pl)